Szukaj

jest tak

Karmić, jak to łatwo powiedzieć

Chciałabym przedstawić dziś dwa przykłady tłumaczące dlaczego żywienie małych niemowlęcych dziewczynek oraz ich ojców, mimo licznych urokliwych i wzruszających momentów, bywa jednak orką na ugorze i gastronomiczną chłostą. Państwo pozwolą, że omówię na dwóch przykładach. Przykład nr 1. Od kiedy... Continue Reading →

Reklamy

Dlaczego nie jestem matką księżniczki

Kiedy emocje po ostatnim wpisie opadły ze mnie jak po ostatniej bitwie kurz, doszło do mnie, że wpadłam w pułapkę. Zakończyłam tekst deklaracją, że z chęcią napiszę o spacerowych stylizacjach, po czym poszłam na spacer. Spojrzałam na dziecko swoje, potem na... Continue Reading →

Dlaczego spacer to nie spa, czyli o zasadzkach przechadzania

Jeśli wyrwiecie mnie ze snu w środku nocy i zapytacie o najcenniejszą poradę macierzyńską, wymamroczę coś o niepodawaniu dziecku kaszy gryczanej z buraczkami, jeśli przed chwilą w pocie czoła i kolan froterowaliście podłogę. Jeśli zaś, zachęceni moją godną udziału w... Continue Reading →

Macierzanka

Za miesiąc stuknie rok mojego macierzyństwa. Z tyłu głowy majaczy mi, że oznacza to konieczność ogarnięcia kilku rzeczy formalnych, z których upieczenie pierników wcale nie jest tą najważniejszą, ale chwilowo odsuwam te nieciekawe myśli na bok. Skupiam się natomiast na... Continue Reading →

Majopad

Wstajesz rano. Podchodzisz do okna i obojętnie, czy masz widok na telewizor panoramiczny sąsiada, park czy areszt śledczy, widzisz, że świeci słońce. Uśmiechasz się i robisz kawę. Niespiesznie, no bo masz wolne. A skoro tak, to w końcu zjesz śniadanie.... Continue Reading →

Rarytas codzienny

Żadna tam różowa czy błękitna. Interesuje mnie tylko ognistoczerwona. Wisi pośród innych chustek na straganie, a ja świdruję ją wzrokiem i wyobrażam sobie, jak motam końce wokół szyi i, bang-bang, jestem Lucky Luckiem.    — Trzy razy dziewięć. Głos nad głową wyrywa... Continue Reading →

Sanatorium

Ponoć co drugi Amerykanin budzi się w nocy, żeby się zapdejtować. Jeździć kciukiem po ekranie telefonu i upewniać się, że świat jest wciąż mniej więcej w tym miejscu, w jakim go zostawił, zamykając oczy. Kilka pacnięć koi jak szyszka chmielu... Continue Reading →

Czarno na białym

Najpierw zawieszam oko na pierścieniu. Raz, bo pierścień sążny, dwa, bo wypełniający go czarny kamień wyraźnie odcina się od bieli przewracanych kartek. Potem zauważam, że pierścień ma rodzinę. Naszyjnik, który odcina się od bieli bluzki i kolczyki, które już się... Continue Reading →

Przechodzień Dobra Rada

Poranny pomiar metrówką wykazał 62 cm. Czyli 8 do przodu. W osłupienie wprawił mnie fakt, że jest już ZA DUŻA na niektóre bodziaki, a pajacyki zamiast wisieć smętnie na jej kończynach, dyskretnie, acz stanowczo opinają pulpetowaty brzuch. I że w związku... Continue Reading →

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑