Szukaj

jest tak

Za tym balem nie wyglądam z żalem

Wiem, że dziś jesteście już do granic pochłonięci nakładaniem na twarz brokatu, szukaniem idealnej koloratki do przebrania księdza i doprawianiem przyprawą gyros sałatki gyros, dlatego przygotowałam wpis idealny do sylwestrowych przygotowań. Idealny, bo pokazujący, jak bardzo, jeśli szczerze cieszycie się z... Continue Reading →

Reklamy

Jak robić zakupy świąteczne na ostatnią chwilę. I z dzieckiem

Z dzieckiem na zakupach jest jak z grą w totolotka. Zazwyczaj trafiam jakąś jedynkę czy dwójkę, czyli nie wygrywam, ale też nie mam poczucia spektakularnej przegranej. Z dzieckiem identyko - uda mi się wejść do jednego, dwóch sklepów po chleb... Continue Reading →

Przebłyski z Vivaldiego

Preludium PIĄTEK RANO. Ze skurczem wstawanie, z zegarkiem sprawdzanie. Że to już silne przekonanie. Bułki z miodem rosołem popijanie. Toreb kolanem dopinanie, kotów głaskanie. Z przejęcia pianie, a ze strachu łkanie. Do szpitala buspasem jechanie. Człowieka na ten świat wydawanie. Zachwycanie.... Continue Reading →

Karmić, jak to łatwo powiedzieć

Chciałabym przedstawić dziś dwa przykłady tłumaczące dlaczego żywienie małych niemowlęcych dziewczynek oraz ich ojców, mimo licznych urokliwych i wzruszających momentów, bywa jednak orką na ugorze i gastronomiczną chłostą. Państwo pozwolą, że omówię na dwóch przykładach. Przykład nr 1. Od kiedy... Continue Reading →

Dlaczego nie jestem matką księżniczki

Kiedy emocje po ostatnim wpisie opadły ze mnie jak po ostatniej bitwie kurz, doszło do mnie, że wpadłam w pułapkę. Zakończyłam tekst deklaracją, że z chęcią napiszę o spacerowych stylizacjach, po czym poszłam na spacer. Spojrzałam na dziecko swoje, potem na... Continue Reading →

Dlaczego spacer to nie spa, czyli o zasadzkach przechadzania

Jeśli wyrwiecie mnie ze snu w środku nocy i zapytacie o najcenniejszą poradę macierzyńską, wymamroczę coś o niepodawaniu dziecku kaszy gryczanej z buraczkami, jeśli przed chwilą w pocie czoła i kolan froterowaliście podłogę. Jeśli zaś, zachęceni moją godną udziału w... Continue Reading →

Macierzanka

Za miesiąc stuknie rok mojego macierzyństwa. Z tyłu głowy majaczy mi, że oznacza to konieczność ogarnięcia kilku rzeczy formalnych, z których upieczenie pierników wcale nie jest tą najważniejszą, ale chwilowo odsuwam te nieciekawe myśli na bok. Skupiam się natomiast na... Continue Reading →

Majopad

Wstajesz rano. Podchodzisz do okna i obojętnie, czy masz widok na telewizor panoramiczny sąsiada, park czy areszt śledczy, widzisz, że świeci słońce. Uśmiechasz się i robisz kawę. Niespiesznie, no bo masz wolne. A skoro tak, to w końcu zjesz śniadanie.... Continue Reading →

Rarytas codzienny

Żadna tam różowa czy błękitna. Interesuje mnie tylko ognistoczerwona. Wisi pośród innych chustek na straganie, a ja świdruję ją wzrokiem i wyobrażam sobie, jak motam końce wokół szyi i, bang-bang, jestem Lucky Luckiem.    — Trzy razy dziewięć. Głos nad głową wyrywa... Continue Reading →

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑