Szukaj

jest tak

Rarytas codzienny

Żadna tam różowa czy błękitna. Interesuje mnie tylko ognistoczerwona. Wisi pośród innych chustek na straganie, a ja świdruję ją wzrokiem i wyobrażam sobie, jak motam końce wokół szyi i, bang-bang, jestem Lucky Luckiem.    — Trzy razy dziewięć. Głos nad głową wyrywa... Continue Reading →

Reklamy

Sanatorium

Ponoć co drugi Amerykanin budzi się w nocy, żeby się zapdejtować. Jeździć kciukiem po ekranie telefonu i upewniać się, że świat jest wciąż mniej więcej w tym miejscu, w jakim go zostawił, zamykając oczy. Kilka pacnięć koi jak szyszka chmielu... Continue Reading →

Czarno na białym

Najpierw zawieszam oko na pierścieniu. Raz, bo pierścień sążny, dwa, bo wypełniający go czarny kamień wyraźnie odcina się od bieli przewracanych kartek. Potem zauważam, że pierścień ma rodzinę. Naszyjnik, który odcina się od bieli bluzki i kolczyki, które już się... Continue Reading →

Przechodzień Dobra Rada

Poranny pomiar metrówką wykazał 62 cm. Czyli 8 do przodu. W osłupienie wprawił mnie fakt, że jest już ZA DUŻA na niektóre bodziaki, a pajacyki zamiast wisieć smętnie na jej kończynach, dyskretnie, acz stanowczo opinają pulpetowaty brzuch. I że w związku... Continue Reading →

Upływ

Bęc zmiana. Lila trzy dni temu przestała być noworodkiem i została niemowlęciem, czym zmieniła swój status osoby nowonarodzonej na osobę niemówiącą. Wątpliwy awans... Dla mnie w każdym razie wciąż jest bardziej nowa niż niemówiąca. Bo gada jak najęta - szczególnie... Continue Reading →

Oto człowiek

Wieczór. Zakładam kurtkę, pętam szalik, schylam się, żeby zawiązać buty. Śmiesznie, że bez stękania. Wymykam się na krótki spacer. Po raz pierwszy od kilku dni widzę drzewa, czuję świeże powietrze na policzkach i wiatr, który przyjemnie przewiewa głowę. Z przyzwyczajenia robię... Continue Reading →

Cześć, poniedziałku

[3 dni do] Dziś nie będzie historyjki, bo dziś nie dzieje się nic. I wpis powstaje w zasadzie dla mnie samej, żebym pamiętała, jak wyglądał poniedziałek, 5 grudnia, dzień metodą statystyczną wyznaczony jako trzeci przed pojawieniem się na świecie mojej... Continue Reading →

A jeździła kobieta i to tylko do kościoła

[24 dni do] Sobota wieczór. Ubieram kurtkę, wzuwam but i ściągam z psiego wieszaka kluczyki do auta. Cele wyjazdu są dwa: podrzucić Monikę do domu, a potem dołączyć do Macieja i znajomych, korzystających z uroków weekendowego wieczoru. Iskra, zapłon, cyk,... Continue Reading →

Hilda i kłopoty z liczeniem

[44 dni do] Od miesiąca nie sypiam. Kładę się przyzwoicie, a o 3:00 oczy same mi się otwierają, snu pod powieką brak, za to głowa pracuje na najwyższych obrotach. Nie działają melisy, uspokajacze, wyciszanie. Obudzę się zawsze i pozostanie mi... Continue Reading →

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑